fbpx

Czym jest rzeczywistość? Filmy, które wprowadzają na ścieżki głębokich rozważań

“Akceptujemy rzeczywistość taką, jaką mamy zaprezentowaną.”

Czy są filmy, które zostają z nami na dłużej? Produkcje tak ciekawe, że są wciąż odtwarzane w umyśle, których sceny i dialogi przychodzą nagle do głowy, by chwilę później zniknąć i zostawić nas z nurtującymi pytaniami? Filmy tak fascynujące, że pragnie się je rozszyfrować na wielu płaszczyznach, nie tylko wizualnej i fabularnej, ale również poznać ich sens, przesłanie, konstrukcję…?

Filmy mają niezwykłą moc oddziaływania na jednostkę. W dobie globalnych sieci komunikacyjnych, wielkich stacji telewizyjnych i wszechobecnego internetu, mamy możliwość oglądania wszystkiego, co chcemy. To od nas zależy na co poświęcamy nasz czas odpoczynku i rozluźnienia. Wszystko zależy od naszej woli i kilku kliknięć pilotem, po czym przenosimy się do innego świata. Tam, wraz z bohaterami, zaczynamy przygodę. Towarzyszymy, dopingujemy, współczujemy i cieszymy się zwycięstwem bohatera, a na koniec… wyłączamy telewizor.

Ale nie zawsze. Czasem filmy wciągają nas w świat rozmyślań. Takie filmy najczęściej wymagają od widza nieco większego skupienia, by mógł w pełni zintegrować się z bohaterami i wizją projektu. Niżej wymienione filmy zainteresują każdego, ponieważ wszystkie pokazują ciekawą historię i nietuzinkowe ujęcie rzeczywistości. Rzeczywistości, która podlega kwestionowaniu, wątpliwościom – jest sama w sobie zagadką. Te trzy filmy pozwolą na wejście na ścieżkę rozważań na temat idei, życia, rzeczywistości, tożsamości, świadomości i podświadomości.

Zaczynamy od rozważań na temat tego, co jest prawdziwe. Czy to sen czy jawa?

Incepcja to film w reżyserii Christophera Nolana z 2010 roku, nagrodzony czterema Oscarami. Jest to hybryda science fiction i psychologicznego thrillera. Film eksploruje podświadomość i możliwość wpływania na człowieka za pomocą perswazji i manipulacji. Wszystko dzięki możliwościom technologii wspólnego śnienia, gdzie stajesz się architektem oraz bohaterem snu, a jednocześnie możesz tworzyć nową rzeczywistość z kimś innym. Oczywiście, jak każda dobra rzecz, taka technologia może być użyta do złych celów. Tutaj do akcji wkracza Dom Cobb, główny bohater Incepcji, grany przez Leonardo DiCaprio. Jest on utalentowanym złodziejem, który wchodząc do czyjegoś snu umiejętnie wykrada sekrety umysłu śniącego.

Przez dotychczasowe doświadczenia Cobb zmuszony jest do podjęcia się tytułowej incepcji, czyli zabiegu polegającego na zakorzenieniu idei w umyśle niczego nieświadomej ofiary podczas wspólnego śnienia. Wkraczając na tą ścieżkę, Cobb również musi zmierzyć się z samym sobą i demonami przeszłości. Balansując na cienkiej granicy jawy i snu, towarzyszymy bohaterom w trakcie wycieczki do co raz to głębszych otchłani śnienia i sami zaczynamy kwestionować to, co prawdziwe a to, co zdaje się być snem. Wisienką na torcie jest muzyka Hansa Zimmera, która nadała filmowi jeszcze więcej wielowymiarowości stymulując zmysł słuchu.

Kiedy nie wiadomo czy to sen, czy to jawa… Czym naprawdę jest rzeczywistość?

Być może symulacją, wielkim kodem matematycznym zapisanym na komputerze w postaci programu? Taką wizje rzeczywistości przekazuje nam Matrix, wyreżyserowany przez duet rodzeństwa Wachowskich – Lily i Lanę. Ten pochodzący z 1999 roku majstersztyk na pokolenia zmienił wizję dobrego kina, pełnego akcji i głębi niesionej historii. Niesamowite efekty specjalne, dbałość o szczegóły oraz przełomowa wizualizacja koncepcji. Świat Matrixa to świat dualistyczny, pełen wyborów oraz zderzeń z własnymi słabościami. Główną rolę gra Keanu Reeves, który na co dzień jest znany jako Thomas Anderson, jest programistą w wielkiej korporacji, zaś nocą zdolnym hakerem Neo. Pewnego dnia dostaje wiadomość “the matrix has you” po czym dostaje instrukcje by iść śladem białego królika.

I tak jak Alicja w krainie czarów, tak i Neo wpada do króliczej nory, pełnej mało komfortowych informacji. Wynika z nich, że rzeczywistość taka, jaką ją postrzegamy nie istnieje. To po prostu symulacja komputerowa, w której wszyscy jesteśmy mentalną projekcją wirtualnego “ja”. Gdzie jesteśmy zamknięci w więzieniu, którego nie możemy dostrzec, dotknąć ani poczuć. Jest to więzienie dla naszego umysłu. Matrix to komputerowo wygenerowany świat snu, zbudowany po to, by utrzymać ludzką rasę pod kontrolą i przemienić ludzką energię w baterię do zasilania maszyn.

Neo staje przed wyborem – czy chce dalej żyć tak, jak dotychczas, czy może chce poznać prawdę. Symbolicznie jest to przedstawione za pomocą wyboru pigułki – niebieskiej, czyli rzeczywistości takiej, jaką widzimy i nie kwestionujemy, taką jaka pasuje do naszej teorii świata; oraz pigułki czerwonej, która symbolizuje skomplikowany, nie do opisania świat, gdzie nic nie jest takie, jak się wydaje. Neo wybiera świat pozbawiony kontroli, systemów i limitów, a my wybieramy się w tę podróż razem z nim.

Film opiera się na przeciwieństwach – kontrola czy wolność, konserwatyzm czy zmiana, dowód czy wiara, rozum czy miłość. Eksplorując ludzką naturę i motywacje człowieka widzimy, że żadne maszyny nie są w stanie wykreować dla nas idealnie dopasowanego świata. Neo wybierając świat realny sprzeciwia się kontroli i opresji systemu. Swoimi rozważaniami sięga dna świadomości i zadaje pytanie: co ma sens? Co istnieje naprawdę?

Skoro nie wiemy czy to jawa, czy sen, czy rzeczywistość naprawdę istnieje, to dorzućmy do tego pytanie: czy wszystko nie jest po prostu zgrabnie wyreżyserowanym kłamstwem?

W takim świecie żyje Truman Burbank główny bohater Truman Show, którego gra Jim Carrey. Truman Show jest zbudowany na fikcyjnej i utopijnej wyspie, gdzie przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, nadawany jest reality show, którego gwiazdą jest Truman. Niestety, nie wie o tym, że jest częścią wielkiego planu filmowego. Dopiero z czasem, w jego idealnym, spokojnym  i pełnym komfortu życiu zaczyna mu brakować wolności i nieprzewidywalności. Kiedy zaczyna pragnąć wyjechać z miasteczka, staje twarzą w twarz ze swoimi słabościami i traumami, dociera do prawdy kim tak naprawdę jest i czym tak naprawdę było jego życie.

Film wprowadza w rozważania dotyczące idealistycznej wizji świata. Koniec końców celowe sterowanie czyimś życiem, reżyserowanie i odgórne układanie scenariusza nie jest dobrym rozwiązaniem. Każdy potrzebuje swobody, nieprzewidywalności, szaleństwa, błędów i złych ścieżek. Eliminowanie takich przeżyć, a jednocześnie manipulowanie kimś prowadzi do upośledzenia jego zmysłów, talentów i osobowości.

Truman Show może być dobrą przestrogą dla wszystkich nas w XXI wieku, którzy kreują swoją osobę w wirtualnym świecie, sięgając czasem daleko poza morale. Internet zdaje się być płaszczyzną na której możemy dowolnie kreować siebie, swoje życie, a także swoją przyszłość i przeszłość. Obserwacja zmagań Trumana, jego dążenia do przezwyciężenia słabości i pragnienia zmiany, daje nam szansę na przemyślenie własnych poczynań w świecie rzeczywistym i wirtualnym.

A więc… Sen? Jawa? Symulacja? Wyreżyserowany reality show?

Czego częścią tak naprawdę jestem?

Incepcja pokazuje jak łatwo jest się zagubić w świecie realiów i iluzji. Matrix prowadzi przez pola uśpionych ludzi, żyjących w sztucznej rzeczywistości, którzy nawet nie wiedzą, że ich świat to symulacja. Truman show pokazuje jednostkę będącą częścią fikcyjnej rzeczywistości, na której wydarzenia nigdy nie miała wpływu.

Jakąkolwiek ścieżkę wybierzemy, możemy się wiele nauczyć od bohaterów tych historii. Dlatego następnym razem wybierając propozycje na wieczór filmowy, zastanów się nad tymi tytułami. Być może wraz z bohaterami odnajdziesz swój własny sens egzystencji, a przynajmniej przyjrzysz się pewnym aspektom życia. Pamiętaj, że wszystko wymaga podjęcia działania, zdecydowania się na coś i podążania za tym; bo jak powiedział Morfeusz w Matrixie “istnieje różnica między znajomością drogi a podążaniem nią”.

                                                           red. Katarzyna Zarzeczna

Dodaj komentarz