fbpx

Jak (nie) zaczynać swojej przygody z inwestowaniem – cz. 2

inwestowanie 2

Jak nie wpaść w pułapki, przecierając swoje pierwsze szlaki inwestycyjne? Druga część artykułu na temat błędów, jakie może popełnić osoba ucząca się inwestować na rynkach kapitałowych. Czarne łabędzie, testowanie strategii, kwestia psychologii na rynku i konta demo – między innymi o tym tutaj doczytasz.

(Powyżej na zdjęciu wykres cenowy – zdjęcie z portalu pexels.com)

A tak w ogóle, gdzie są Wyspy Marshalla?

To pytanie zadałem sobie kiedyś, przeglądając w sieci listę brokerów Forex. Osobiście nie polecam zakładania konta u brokerów mających siedziby na takich wyspach albo na Seszelach lub innym egzotycznie brzmiącym miejscu. Szczególnie, gdy zamierzasz zacząć handlować na Forexie. Dźwignia, olbrzymia płynność rynków – to może bardzo kusić także warto tym bardziej dobrze wybrać brokera. Nie polecę żadnego. Reklamy nie będę robił. Zwróć też uwagę na to, jak wygląda wpłata i wypłata pieniędzy na konto, na którym będziesz handlować realnymi pieniędzmi – czy nie będziesz mieć „po drodze” dodatkowych kosztów.

A czy mogę stracić więcej niż zainwestowałem?

Pamiętaj, aby zadać to pytanie, gdy będziesz wybierał brokera, aby zacząć handlować realnymi pieniędzmi na rynkach, gdzie występuje tzw. dźwignia/lewar – np. na Forexie. Dźwignia taka, w dużym skrócie, daje Ci możliwość kontrolowania pozycji większej niż zainwestowany kapitał. Dzięki temu możesz proporcjonalnie mieć większe zyski, ale też i straty. To pytanie, o którym wspomniałem jest ważne, ponieważ nigdy nie wiadomo czy nagle nie przydarzy się coś bardzo niespodziewanego na rynku, co drastycznie zwiększy zmienność.

(Nigdy nie wiadomo, kiedy przyleci „czarny łabędź” – zdjęcie z pexels.com)

Kiedyś nie brałem tego w ogóle pod uwagę. Wydawało mi się jasne, że więcej niż zainwestowałem (i mam na koncie brokerskim) nie mogę stracić. Jednak różne „zawieruchy” rynkowe spowodowały, że uświadomiłem sobie, że także mogę być po tzw. złej stronie rynku i stracić bardzo dużo pieniędzy w mgnieniu oka wtedy, gdy cena nagle wystrzeli w przeciwnym kierunku niż zakładałem. Także zdecydowanie polecam Ci sprawdzić też tę kwestię przy wyborze konta brokerskiego. Czarne łabędzie od czasu do czasu przylatują. Czasem mniej lub bardziej znienacka. Zmieniają wtedy kompletnie sytuację na rynku. Przykładem niech będzie obecny wirus albo to, co się działo na franku szwajcarskim w 2015 roku (bez problemu znajdziesz o tym informacje w sieci).

Demo vs real

Nie graj za długo na koncie demo. Ten błąd też popełniłem. Takie konto jest dobre do poznania platformy, na której handlujesz albo do ogólnego rozeznania na rynkach na początku Twojej drogi inwestycyjnej. Wtedy łatwo sprawdzisz jak się porusza cena, a także wstępnie przetestujesz strategię. Jednak gdy za długo będziesz handlował wirtualnymi pieniędzmi, to możesz nabrać złych nawyków np. handlować bardzo ryzykownie. A przecież z realnymi pieniędzmi byś tego nie zrobił(a). Nie zachęcam też, abyś zbyt prędko wskoczył(a) na realny rynek – czy to giełdowy czy np. Forex, bo wtedy nauka może Cię dużo kosztować. Po prostu idź własnym tempem i wyczuj odpowiedni moment, ale pamiętaj, że konto demo nie daje Ci jednej zasadniczej rzeczy…

„A co tam psychologia. Liczy się strategia”

Na początku nauki inwestowania możesz mieć takie właśnie przebłyski, szczególnie wtedy, gdy handlujesz wirtualnymi pieniędzmi i właśnie masz za sobą kolejną udaną transakcję. Nie znaczy to, że po rozpoczęciu inwestowania realnymi pieniędzmi będzie tak samo. Realne pieniądze niosą za sobą ryzyko realnych strat. Jak już wiesz, nie ma na rynku kapitałowym pewności, a jest tylko prawdopodobieństwo, dotyczy ono również strat. Takie porażki na rynku, mimo że kosztują, to również uczą – między innymi tego, jak dużą rolę odgrywają emocje, samodyscyplina, wytrwałość itd.

Zatem, gdy już czujesz, że jest właściwy moment, aby przejść z konta demo na realne, to zacznij od inwestowania małych kwot. Obojętnie czy to będą akcje, czy rynek pozagiełdowy np. Forex. W tym drugim przypadku weź pod uwagę czy Twój broker pozwala spekulować mniejszymi wielkościami kapitału (na forexie dopytaj się m.in. o mikroloty). Spieszę przy okazji wyjaśnić – na forexie handluje się 1 lot odpowiada wielkości transakcji na 100 000 jednostek waluty bazowej, a mikrolot to 1/100 lota czyli 1000 jednostek waluty bazowej. Na przykład dla najpopularniejszej pary walutowej EURUSD taki mikrolot będzie odpowiadał tysiącowi euro. W przypadku handlu na akcjach sprawdź, jakie będziesz mieć koszty zawierania transakcji, w tym ich koszt minimalny, szczególnie jest to istotne, gdy inwestujesz w mniejsze ilości akcji.

Testowanie

Pamiętam, że gdy zaczynałem naukę inwestowania, bardzo dużo czytałem na temat rynków kapitałowych, analizy wykresów – jej metod i różnych wskaźników mniej lub bardziej skomplikowanych. Oprócz sprawdzenia jak dana metoda działała w przeszłości na wybranym aktywie, np. akcjach jakiejś spółki, testowałem ją też na bieżąco. Wtedy zdarzało mi się popełniać kolejny błąd, a raczej błędy. Tymi błędami było testowanie zbyt dużej ilości metod na raz – to uniemożliwiało mi odpowiednie wyciągnięcie wniosków co do poziomu ich skuteczności. Kolejnym było zbyt szybkie przechodzenie od jednej metody do drugiej. Owszem, jeśli coś nie działa, to warto to zmienić, jednak zmiana metody inwestowania, gdy tak naprawdę niedostatecznie potwierdziło się u siebie jej skuteczność lub brak skuteczności może spowodować to, że będziesz zbyt szybko „skakać” od metody do metody. Peuntą na koniec może być to, żebyś zmieniał metodę dopiero, gdy już w pełni uznasz, że się dla Ciebie na ten moment nie nadaje – a nie np. po pierwszym lub drugim błędnym sygnale.

Podsumowanie

Pisząc bazowałem jedynie na własnych doświadczeniach, które w miarę pisania wyciągałem z odmętów pamięci. Trochę ich się zebrało. W ciągu kilku lat inwestowania (z przerwami) popełniłem chyba większość błędów opisanych w artykule – no może poza wyborem egzotycznego brokera. Nadal też popełniam błędy i zdarza mi się robić straty na rachunku. Nie uważam się za eksperta w zakresie inwestowania, a moim zamiarem nie było nikogo zachęcać ani zniechęcać do inwestowania na giełdzie czy innych rynkach. Mam nadzieję, że dzięki temu, co napisałem Twoje pierwsze doświadczenia na giełdzie i rynkach kapitałowych będą mniej kosztowne. 

red. Bartosz Zdunek
Zdjęcia z portalu pexels.com

Dodaj komentarz