fbpx

Jak (nie) zaczynać swojej przygody z inwestowaniem – cz. I

cz1-1

Być może niedawno zacząłeś inwestować na rynkach kapitałowych – giełdzie albo np. Forexie, a może właśnie planujesz się za to zabrać? Z moich obserwacji i rozmów ze znajomymi wynika, że w ostatnim czasie coraz więcej osób zaczęło inwestować. Większa zmienność, tanie akcje spółek, możliwość zarobienia dużych pieniędzy w krótkim czasie, więcej czasu spędzanego w domu – to kusi, aby kliknąć i czym prędzej być na rynku. Poniżej opisałem parę kwestii, które warto wziąć pod uwagę, gdy zaczynasz swoją przygodę z inwestowaniem.

Powyżej na zdjęciu wykres ceny jakiegoś aktywa (być może akcji, walut lub czegoś innego).

Pierwotnie ten artykuł miał nosić inny tytuł – chciałem opisać jak zacząć inwestować. Krótka chwila zastanowienia i refleksja nad moją kilkuletnią (z przerwami) historią na rynku kapitałowym uzmysłowiły mi, że jednak większe doświadczenie mam do tego, aby napisać „jak nie zaczynać”. W poszczególnych akapitach opisałem przykładowe błędy, które może popełnić początkujący inwestor. Mam też nadzieję, że dzięki temu popełnisz ich nieco mniej. Zdaję sobie sprawę, że część opisanych zagadnień dla osób, których temat giełdy i inwestowania nigdy nie interesował, może być kompletnie nowa – jednak postaram się opisać je jak najprościej.

Nie ma pewności, jest prawdopodobieństwo

Na początku mojej drogi z inwestowaniem dziwiłem się czemu tak mało ludzi handluje na rynkach kapitałowych. Myślałem, że przecież te świece, wykresy i formacje cenowe na wykresie, to to sprawa logiczna i prosta, a skoro tak, to większość osób powinna łatwo na tym zarabiać. Ufałem, że różnorodne formacje występujące na wykresach, ceny pokazane w książkach i artykułach wyglądają idealnie tak samo na realnym rynku – zawsze.

Później przekonałem się, że nie jest to do końca prawda. To, co oglądałem prawie nigdy nie było „idealne”, a przez to pojawiała się niepewność czy to na pewno jest tym, co mi się wydaje, że widzę. W sytuacji, gdy poprawnie rozpoznasz schemat, który widzisz na wykresie, nie masz 100% gwarancji, że to zadziała i cena się zmieni tak, jak tego oczekujesz. A nawet jeśli coś zadziała, to nie znaczy, że zawsze zadziała tak, jak przewidujesz. Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że na rynku kapitałowym nie ma „absolutnie pewnych zysków”. Jest co najwyżej prawdopodobieństwo ich osiągnięcia (ale również i strat).

„Prognozowanie wsteczne jest zawsze skuteczne”

Z takim, lub bardzo podobnym, cytatem spotkałem się dawno temu na jakimś wykładzie na temat rynku Forex. Na wykresie historycznym – pokazującym poprzednie poziomy cen – łatwo jest powiedzieć coś w stylu: „tu była taka, a nie inna formacja”, „tu bym zagrał”, „zyskałbym tyle i tyle”. Ok. Zgadzam się. Zdecydowanie warto sprawdzać na wykresach czy w przeszłości coś działało czy nie, a później dzięki temu dobrać swoją strategię inwestowania. Jednak, gdy już inwestujesz i przegapisz jakieś okazje, które są na pierwszy rzut oka widoczne na wykresie historycznym, to nie rób sobie zbyt dużych wyrzutów. Wyciągnij wnioski i handluj dalej lub, jeśli czujesz taką potrzebę, zrób sobie przerwę. W przyszłości będą kolejne okazje.

Rekomendacje, analizy, opinie – jest w czym wybierać

Dokładnie. Znajdziesz ich sporo w sieci. Jednak pamiętaj, że to, co ktoś mówi, jest jego subiektywnym punktem widzenia. Pomijając już kwestię tego, na ile to się sprawdzi, taka osoba może mieć inny zakładany horyzont inwestycji niż Ty. Inny margines możliwej straty. Każdy ma przy tym także inny charakter i inne predyspozycje do inwestowania. Z mojego doświadczenia wynika, że nie warto polegać jedynie na opinii innych. Co nie znaczy, że w ogóle nie warto ich słuchać. Wartościowe treści mogą Ci pomóc np. szerzej lub kompletnie inaczej spojrzeć na rynek. Często tacy eksperci zrobili kawał roboty aby połączyć w całość wiele różnych informacji. To też może Ci się przydać – do Twoich własnych analiz.

Nie musisz non stop obracać pieniędzmi

Jeśli nie widzisz okazji zgodnych z Twoją strategią, to wcale nie musisz wchodzić na rynek. Jeśli będziesz czuł wewnętrzny przymus obracania pieniędzmi non stop, będziesz zawierał dużo pozycji, ale niestety o coraz gorszej jakości. Takie coś ma nawet ma swoje określenie „overtrading”. Overtrading na dłuższą metę męczy – też już to przetestowałem. W moim przypadku objawiało się to tym, że oprócz wchodzenia w gorsze transakcje częściej też przegapiałem te lepsze albo już nie miałem na nie wolnego kapitału. Nie ma sensu, abyś popełniał(a) ten błąd.

A co to jest Stop Loss (SL)?

To zlecenie zabezpieczające. Gdy cena nie idzie w tym kierunku, w którym przypuszczałeś/(aś) i masz coraz większe straty, takie zlecenie automatycznie zamknie Twoją pozycję na rynku (tzn. gdy kupiłeś jakieś aktywo, to automatycznie zostanie ono sprzedane). Na Forexie i innych rynkach pozagiełdowych wydaje mi się, że jest to absolutna konieczność, a szczególnie wtedy, gdy zaczynasz inwestować. Pamiętam, że zrobiłem największe straty w swojej „karierze” inwestorskiej właśnie wtedy, gdy nie miałem zlecenia zabezpieczającego na giełdzie. Tamtego dnia cena zaczęła drastycznie spadać, a ja nie zaglądałem do wykresów. Dopiero wieczorem zobaczyłem co się stało – w ciągu tamtego dnia straciłem kilkanaście procent na tych akcjach. To bolało.

„Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka”

Z pewnością na takie powiedzenie też się natkniesz w szczególności, gdy będziesz się uczyć na temat giełdy. Jest w tym powiedzeniu dużo prawdy. Przed chwilą pisałem o tym, jak brak SL spowodował u mnie kilkanaście procent strat w ciągu jednego dnia. Na szczęście było to tylko na akcjach jednej spółki. Wtedy miałem zdywersyfikowany portfel akcji – były w nim jeszcze dwie inne spółki, mniej więcej w równej proporcji – więc straty, mimo że duże, były nie na całości ale na 1/3 kapitału zainwestowanego na giełdzie.

Jednak nie przesadzaj z dywersyfikacją. Nadmierna też nie jest dobra. W takiej sytuacji trzeba zachować zdrowy rozsądek i wziąć pod uwagę czy jesteśmy w stanie skupić się na tylu aktywach i ich wykresach, a również to, z jak dużymi kosztami będzie się to wiązało. Chodzi mi tutaj o różne koszty transakcyjne, których poziom minimalny często jest określony w domach maklerskich lub u innych brokerów rynkowych (działających m.in. na rynku Forex i mających w ofercie inne aktywa). Czasami takie koszty będą czyniły inwestowanie na danym aktywie mało opłacalnym. Chodzi mi tu na przykład o sytuację, gdy obracasz jednocześnie akcjami kilku(nastu) spółek i posiadasz bardzo małą ilość akcji każdej z tych spółek. Przeanalizuj tą kwestię patrząc na to, jakie masz koszty transakcyjne i wielkość kapitału, którym obracasz na rynku. Wtedy też podejmij decyzję jaka dywersyfikacja jest dla Ciebie odpowiednia.

Podsumowanie

Na tym chwilowo kończę. Na początku przygody z inwestowaniem, tak jak pewnie większość osób popełniłem dużo błędów, znacznie więcej niż tutaj wypisałem. Wszystkich nie będę opisywał, bo zajęłoby to wiele stron. Są to moje subiektywne opinie napisane na bazie własnych doświadczeń. Mam nadzieję, że wnioski zawarte w tekście okażą się pomocne dla Ciebie. W kolejnym artykule dowiesz się na co dodatkowo warto uważać stawiając swoje pierwsze kroki na rynku kapitałowym.

red. Bartosz Zdunek
Zdjęcia z portalu pexels.com

Dodaj komentarz