fbpx

Przegląd lubelskich poetów

06.06 (2)

Początkującym poetom bardzo trudno zdobyć rozgłos i znaleźć miejsce do wypowiedzenia się. Już samo opublikowanie w czasopiśmie jest rzeczą dosyć trudną i czasochłonną, nie ma natomiast miejsca, gdzie można by się wypowiedzieć o swojej twórczości, wizji sztuki, tym, co chce się osiągnąć. Chciałem w związku z tym dać przynajmniej kilku osobom taką możliwość. Poniżej zamieszczam wypowiedzi kilku młodych poetów związanych z Lublinem na temat swojej twórczości.

Roman Bajóra. W społeczeństwie następuje regres. Ludzie oduczają się czytać. Wolą krótkie rzeczy, często graficzne, takie jak memy lub slogany, które są spot-on w wyrażaniu ludzi co do tego, jak się czują, gdzie przykładowe “ja lubie wolmo” łączy ich, ale też wpływa bezpośrednio na poezję, bo zajmuje jej miejsce. Moim zdaniem jesteśmy na etapie obiadów czwartkowych, gdzie czytać umie niewielka część społeczeństwa, a nawet jak umie to nie chce więc poeci pokazują swoją poezję tylko tym, których uważają za godnych i chętnych do przeczytania.

Poezja jest więc dla elity, jednak nie społecznej, a elity kręcącej się wśród poety, czyli jego znajomych i ludzi go szanujących lub potrafiących odnieść się do jego poezji.

W dzisiejszym świecie więc najpierw trzeba mieć reklamę, marketing, a dopiero można pisać poezję, by z tym osiągnąć sukces. Pisząc bez poparcia innych, nic się nie osiągnie. Dobra sztuka sama się nie wybroni. Ale można iść z duchem czasu i zacząć pisać wiersze krótkie lub średnio-krótkie, których sens rozumie się wraz z czytaniem, nad którymi nie trzeba myśleć, bo ludzie nie lubią, gdy się ich do tego zmusza. Wiersz może mieć kilka poziomów, ale pierwszy, z którym styka się czytelnik musi mieć formę populistyczną.

Moja poezja jest obserwacją społeczeństwa, ludzi jako indywiduów, życia, przedstawiana w różnych formach, jednak zwykle jest bardzo prosta. Przeważa w niej wyrażanie opinii lub monolog do wyimaginowanego – lub nie – drugiego człowieka. Piszę do ludzi, których znam, piszę dla nich. Rozmowy z nimi lub obserwacje ich rozmów są często natchnieniem do pisania. Staram się tłumaczyć zachowania ludzi w wierszu. Można się pokusić o sformułowanie, że poprzez poezję jestem psychologiem, ponieważ słucham ludzi i piszę, oraz piszę do ludzi to, co uważam, że jest dla nich skomplikowane, ponieważ patrząc z zewnątrz nieraz można widzieć więcej niż będąc na czyimś miejscu. Jeżeli chodzi o to, gdzie można znaleźć moją poezję, to niestety, obecnie nie chcę, żeby była ona publiczna, najczęściej wysyłam ją poszczególnym, wybranym osobom, rzadko udostępniam blog osobom publicznym, a poza tym wstawiałem również na Instagrama jednak konto z wierszami zostało usunięte, ponieważ mam wysokie pojęcie o sobie i uważam, że zdecydowana większość społeczeństwa nie zasługuje na możliwość zobaczenia tego co mam do powiedzenia.

Ewelina Kuczyńska. Hej, nazywam się Ewelina. Piszę, gram, śpiewam. Jestem starą duszą w młodym ciele. Tworzę do szuflady, od kiedy tylko pamiętam. Niedawno po raz pierwszy zdecydowałam się wyjść z ukrycia. Moja poezja to wszystko co czuję. Jestem w niej szczera sama ze sobą. Najczęściej zabieram się do pisania pod wpływem silnych emocji, ale bywa, że piszę tak po prostu. Bywa, że nie piszę kilka lat, a później mam miesiąc twórczy i nie umiem tego wyjaśnić w żaden sposób. Lubię obserwować ludzi i otaczający świat. Moja ciekawość to coś, co najbardziej w sobie doceniam. Daje mi poczucie, że wszystko ma sens. W poszukiwaniu weny wsiadam w pociąg i bezkarnie gapię się na innych. Szukam miejsc, w których mogę poznać osoby, które są wyjątkowe na swój sposób. Najbardziej odnajduję się wśród osób o różnych charakterach. Fascynuje się tym co inne. Moją twórczość możecie znaleźć na portalu poezja.org pod nazwą enigmatyczna i enigmatyczna2.

Chciałabym pisać tak, by trafiać do ludzi. Poruszam tematy ważne dla mnie na różnych etapach życia codziennego, które dostrzegam. Poezja według mnie powinna być przejrzysta i elastyczna, by każdy znalazł w niej coś dla siebie. Nie dbam o liczbę metafor i wyszukane słownictwo. Zawieram wszystkie myśli w prostych słowach. Sama najchętniej sięgam właśnie do takich wierszy.

Marcin Redkowiak. Moje pierwsze próby poetyckie miały miejsce w czasach liceum. Mury lubelskiego, nierenomowanego ogólniaka kryły w sobie wiele ciekawostek, osobliwości na miarę sitcomu, ukazującego perypetie grupy niesfornych uczniów, z jednodniowym zapałem do działania. Jedną z takich ciekawostek był, niewątpliwie, zespół hip-hopowy, założony przez trójkę kolegów z równoległej klasy, do którego usilnie pragnąłem dołączyć. Od zawsze lubiłem sobie porymować, a rymy do bitu skleconego naprędce w kumpelskim gronie- to było coś, o czym śnił każdy młodociany fan czapek typu full cap na lekcjach, dłużących się w nieskończoność.

Koniec końców, zespół się rozpadł, i to zanim zostałem jego pełnoprawnym członkiem. To skłoniło mnie do poszukiwań nowej drogi artystycznej, w której wykorzystałbym swój potencjał rymotwórczy. Nie było innej opcji – musiałem zakasać rękawy i za radą polonistki udać się do biblioteki. Po tomik (którego autora już nie pamiętam, jednak najprawdopodobniej był to jeden ze Skamandrytów).  Przystępując do matury miałem „na koncie” kilkadziesiąt przeczytanych tomików i równie dużo rymowanek, popełnionych przeze mnie w najrozmaitszych okolicznościach i stanach. Począwszy od sprośnych historyjek a’la Fredro, na „Elegii o dziewczęciu polskim” skończywszy. Dziś na te pierwsze, „chłopięce” próby wierszokleckie, patrzę z przymrużeniem oka, mając jednocześnie świadomość ich wpływu na moje późniejsze decyzje.

Od kilku lat staram się doskonalić swój warsztat, uczestnicząc w przeróżnych spotkaniach, zajęciach, ale przede wszystkim poświęcając swój czas lekturze poezji, zarówno współczesnej, jak i klasycznej (wyznaję zasadę „najpierw czytaj-później pisz”). Powoli, acz sukcesywnie, kształtuję swój własny (niepowtarzalny?) styl, łączący elementy ironiczne, paradoksalne, ze szczyptą humoru i ziarenkiem grozy; nawiązujący formą do Awangardy Lubelskiej, niekiedy „sakralizujący”, niekiedy stanowiący małą „profanację”. Wynajduję nowe, nieszablonowe rozwiązania, przy jednoczesnym poszanowaniu dorobku minionych pokoleń. A przede wszystkim- nie robię niczego na siłę. Bywają miesiące, w których nie uronię ani literki. Po prostu, nie czuję flow. Przedłużający się stan „impotencji twórczej” skłania mnie do refleksji nad własną poezją, a w konsekwencji także nad sobą. I tak z wierszoklety staję się autopsychologiem. Brzmi całkiem ciekawie, nieprawdaż?

Zapraszam na mojego Instagrama: @mrredcoviak, gdzie krople rtęci zbiegają się w całość, tworząc oryginalny, poetycki widok.

Gabriel Korbus. I w końcu chcę powiedzieć kilka rzeczy o sobie. Fascynuje mnie mistyka, szalone, psychodeliczne wizje, kosmos, odkrywanie nowych światów, sięganie wyobraźnią tak daleko jak to tylko możliwe. Uwielbiam filozofię, uważam, że jest ona naturalnie związana z poezją, jest więc oczywiste, że jest ona szczególnie istotna dla mojej twórczości. Ostatnio interesuję się filozofią indyjską i myślą mistrza Eckharta. Bardzo ciekawi mnie związek poezji z religią, obrzędowością. Bardzo ciekawi mnie również związek poezji z muzyką, zawsze chciałem napisać poemat, który byłby jak doświadczenie muzyki. Uważam, że poezja jest naturalnie związana z muzyką, i że tak naprawdę muzyka jest bliższa poezji niż proza. Bardzo ciekawi mnie stworzenie widowiska poetycko-muzycznego, łączenie poezji z muzyką.

Osobiście jestem przeciwny ironii, która według mnie wypacza doświadczenie poezji, czyni je czymś nieautentycznym, alienuje od siebie ludzi, a przy tym jest często sposobem ukrywania się przed jasnym wypowiedzeniem swojego zdania i swoich emocji, jest to według mnie współczesny akademizm. Mimo tej opinii jednak jestem przede wszystkim za wolnością ekspresji, jestem otwarty również na formy, które nie są mi bliskie, uważam, że potrzebna jest większa otwartość na pomysły, a nie tylko ograniczanie się do jednej przyjętej wizji sztuki.

Z jednej strony bardzo zależy mi na myśli, jaką przekazuję, lecz z drugiej chcę, by moje wiersze były naturalną ekspresją, by były klarowne i dostępne dla ludzi, nie chcę odcinać się od czytelników. Uważam, że poezja jest czymś, co może być doświadczane przez wszystkich, ale kluczowe w jej życiu jest odpowiedni sposób jej prezentowania, należy tworzyć wydarzenia, doświadczenia, które skupiałyby ludzi, uważam, że poezja powinna być czymś czego powinno się nawet bardziej słuchać niż czytać.

Moimi ulubionymi poetami są: Blake, Milton, Kasprowicz, Baczyński, Ajschylos, Eurypides.

Moje wiersze można znaleźć w „Kąciku poezji” na portalu „Kulturalny Wschód”, bądź też po prostu wpisując w wyszukiwarkę „Gabriel Korbus”, pierwsze wyniki wyszukiwania będą na pewno odnosić się do mojej poezji.

red. Gabriel Korbus
fot. Anna Bądyra

Dodaj komentarz