fbpx

Wypuszczać czy nie? O kocich potrzebach

IMG_20201023_110516_1

Zwierzęta domowe od zawsze stanowiły dla człowieka ważną wartość. Ich rola początkowo ograniczała się do zdobywania pożywienia czy pilnowania bydła. Wraz z rozwojem cywilizacyjnym zmieniły się też funkcje pełnione przez braci mniejszych. Dziś większość z nas trzyma w domu psa lub kota. To ostatnie jest dla mnie szczególnie ważne – właśnie mruczkom poświęcony jest ten artykuł.

Sama kocia historia – mimo że niezwykle interesująca – nie jest wcale ważna w perspektywie poruszanego przeze mnie problemu. Jest jeden wspólny pierwiastek, który łączy istotną dla mnie problematykę z historią – jest nim gloryfikacja. W Starożytnym Egipcie koty otoczone były kultem i czcią. Czy w dzisiejszych czasach prawdziwy kociarz nie próbuje swojemu mruczkowi przychylić nieba?

Odpowiedź brzmi: próbuje. A nasz rynek ma do zaoferowania naprawdę dużo: piłki, wędki, interaktywne zabawki, fontanny i inne poidełka, drapaki i wielopiętrowe domki. Ci „bardziej kochający” montują na ścianach półki do wspinania się. Mamy mnóstwo możliwości i chętnie zapewniamy kotu to, co najlepsze. Tylko co to daje, kiedy daje, i co właściwie ze spacerami? Przecież kot to nie pies. A szelki bywają zdradliwe – koty są mocno przewrażliwione na punkcie swojego ciała.

Zabawki są ważne, bo pozwalają nam imitować polowanie. A instynkt łowiecki jest u kotów silnie rozwinięty. Dlatego też wypuszczane ich bez opieki ma często opłakane konsekwencje – koty polują i, jak każdy drapieżnik, zabijają – a ich ofiarami czasem stają się zwierzęta znajdujące się pod ochroną. I w tej perspektywie koty wychodzące to niestety szkodniki.

W związku z tym warto się zastanowić, czy chcemy zakłócać naturalne ekosystemy, wypuszczając mruczka. I co z jego środowiskiem naturalnym? Kot udomowiony stał się przecież gatunkiem całkowicie odizolowanym od środowiska zewnętrznego. Można zapewniać mu odpowiednią rozrywkę i tym samym spełniać jego potrzeby, nie ryzykując. Wystarczy regularna zabawa, karmienie pełnowartościową karmą i zabezpieczony balkon. A w razie wu – konsultacja z behawiorystą.

Warto dodać, że dzisiaj koci behawioryści optują za pozostawianiem podopiecznych w domu. Ryzyko jest zbyt duże. Zagrożone są gatunki zwierząt chronionych. Dodatkowo sam los kotów wychodzących bywa smutny – najpierw ingerują w ekosystemy, a później giną pod kołami samochodów.

red. Beata Chmielewska
fot. Zuzanna Baran

Dodaj komentarz