fbpx

Zapiski gamingowego archeologa – część 1

pexels-soumil-kumar-735911

Jestem fanem izometrycznych RPG i jak każdy miłośnik tego gatunku czekam na nadejście Baldur’s Gate III. Warto w tej atmosferze podzielić się odkryciem, jakiego dokonałem w ostatnim czasie. Są nim gry – Dark Sun: Shattered Lands i Dark Sun Wake of Ravager.

Dark Sun: Shattered Lands powstał w roku 1993. Jego akcja odbywa się w uniwersum D&D, na egzotycznej planecie Athas. Już sam fakt, że jest to gra oparta o D&D jest dla mnie wielkim plusem, uwielbiam to uniwersum, ten wielki, politeistyczny wszechświat nieskończonych możliwości, „prawdziwe światy” pełne tajemnic bytu, które można odkryć, wojen, przygód, ciał martwych bogów. Athas jest szczególnie ciekawym settingiem, którego historia jest poruszająca i warto tu o niej wspomnieć.

Pierwotnie Athas była szczęśliwą planetą mórz, pod łagodnymi promieniami Lazurowego Morza, zamieszkałą przez niziołki, które zajmowały się żeglarstwem i technologią. Próby zwiększenia produkcji żywności miały katastrofalne skutki, życie na planecie było zagrożone, udało się je ocalić w ostatniej chwili wykorzystując energię słońca, które stało się przez to żółte, duża część mórz wyparowała, odsłaniając ląd. Planeta upodobniła się przez to do naszej Ziemi. Nastąpił rozwój nowych ras (elfowie, ludzie itd.). Była to era dobrobytu.

Skończyła się ona, gdy pewien mag namówił swoich uczniów do wymordowania pozostałych ras, obiecywał, że dzięki temu powróci epoka Lazurowego Słońca. Było to jednak kłamstwo, faktycznie chciał on dokonać ludobójstwa, by przywrócić panowanie niziołków.

Nie wdając się już w szczegóły, na skutek walk wiele ras wyginęło, planeta została zdewastowana, stała się jałową pustynią. W Athas tej jest mało żywności, woda jest na wagę złota. Ludzie żyją w miastach i są rządzeni przez tyranów – królów czarodziejów, uczniów maga, o którym wcześniej wspominałem. Wszędzie panuje niewolnictwo, magowie są zazwyczaj źli i mają ludobójcze plany. Dark Sun nie jest typowym światem fantasy, można by go porównać do Mad Maxa. Mimo tego zachowuje wszystko co jest ciekawe w D&D (tak przynajmniej jest w Shattered Lands i Wake of Ravager). Są więc tajemnice i subtelne kontakty z innymi planami, a do tego tajemnicze ruiny niegdyś kwitnącej cywilizacji.

Shattered Lands oczywiście jest prostsza pod wieloma względami od klasycznych gier RPG, takich jak mój ulubiony Planescape: Torment czy Baldur’s Gate, ale i tak potrafi często zaskoczyć. Zadziwiająco dużo znaczą tu dialogi. Muzyka na początku razi niską jakością dźwięków, ale gdy się przyzwyczaić okazuje się, że to naprawdę dobra ścieżka dźwiękowa, słucham jej pisząc ten artykuł. Grafika jest brzydka, ale spełnia swoje zadanie, można się przyzwyczaić i polubić ją. Walka jest satysfakcjonująca, choć oczywiście daleko jej do Baldurów. Największym plusem jest świat, niewolnicy, ruiny, bezlitosna rzeczywistość, to wszystko jest świetne. Gdy myślę o Dark Sun, uważam, że szkoda, że Larian tworzy akurat nowego Baldura, a nie eksploruje jakichś ciekawszych światów z uniwersum D&D.

Dark Sun II to znacznie lepsza gra: więcej interakcji, większe znaczenie dialogów, większy świat i atrakcyjniejsza grafika oraz walka. Ścieżka dźwiękowa jest o niebo lepsza, gitary robią świetną robotę, wszystko ma ten wspaniały klimat filmów przygodowych z lat 80tych. Bardzo podoba mi się ta gra, ale niestety nie mogę się jeszcze wypowiedzieć w zbyt szczegółowy sposób, ponieważ nie skończyłem w nią grać.

Tak więc zachęcam do grania w Dark Sun: Shattered Lands i Dark Sun: Wake of Ravager, do przeszukiwania starych gier, na pewno można znaleźć wśród nich wiele ciekawych przypadków, wiele interesujących wizji.

red. Gabriel Korbus

Dodaj komentarz