fbpx

Zapiski gamingowego archeologa – część 2

pexels-max-deroin-51415

Jakiś czas temu pisałem o grach z serii Dark Sun. Postanowiłem pociągnąć dalej temat starych gier. Tym razem zamierzam opowiedzieć o klasyku – Doom 2.

O grach z tej serii słyszałem wielokrotnie, nie są one zapomniane, w internecie można uzyskać wiele informacji na ich temat. Przez dłuższy czas zastanawiałem się, jak się w nie gra. Zawsze podobał mi się ich pomysł – akcja odbywa się na Marsie, gracz wciela się w komandosa, walczącego z diabłami, które opanowały tę planetę. W Doom 2 nie ma wprawdzie fabuły, ale świat za to jest bardzo klimatyczny, aż chciałoby się dopowiedzieć jakąś opowieść do tego wszystkiego.

Być może zresztą już tak się stało. Dużo podobieństw do Doom’a ma film Johna Carpentera „Duchy z Marsa”, z tym że u Carpentera Mars nie zostaje opanowany przez diabły, ale przez duchy, opanowujące ciała ludzi, mieszkających na Marsie. Film nie został dobrze przyjęty, można nawet powiedzieć, że był dotkliwą klęską reżysera, nie wiem jednak dlaczego, bardzo lubię ten film, jestem jego dużym fanem. Szczególnie lubię w nim głównego bohatera, granego przez Ice Cube’a – sławnego rapera. Nie wiem czy pomysł Duchów z Marsa wziął się z Dooma, czy też z innego źródła, ale można chyba, mimo wszystkich różnic, uznać go za nieoficjalną ekranizację tej gry albo przynajmniej za coś najbardziej zbliżonego do ekranizacji.

W Doomie 2 lubię wiele rzeczy. Podoba mi się grafika – jest stara, ale jednak utrzymuje klimat, brak światła w wielu miejscach jest uciążliwy, ale jednocześnie tworzy atmosferę horroru. Są tu różne fajne szczegóły, jak na przykład ręce bohatera z kastetami (bardzo podoba mi się ten smaczek). Podoba mi się też muzyka, chociaż stara, to jednak nadal brzmi bardzo dobrze, pasuje do gry, wzbogaca klimat. Jeśli chodzi o broń, jest tu wszystko, co jest uważane za cool – piła mechaniczna (obowiązkowy sprzęt w tego typu walkach), minigun, shotgun, jakaś dziwna broń plazmowa. Fajni są też wrogowie, szczególnie te sławne, latające kule z jednym okiem. Nie grałem wcześniej w strzelanki, więc nie mogę za dużo powiedzieć o walce, ale pod tym względem również gra się dosyć przyjemnie.

Jeszcze nie skończyłem przechodzenia tej gry, ale mogę już chyba powiedzieć, że bardzo mi się podoba. Poza tym, że sama rozgrywka jest satysfakcjonująca, moje zmysły historyka cieszą się, że mogę poznać tak istotną „dziejowo” grę. Ciekawe jest zapoznanie się z czymś, co było tak istotne dla pewnej generacji graczy. Chciałbym poznać inne gry z serii, również najnowszego Dooma, słyszałem o nim dobre opinie.

red. Gabriel Korbus

Dodaj komentarz